Nie wiem, co się dzieje. Ciągle praktycznie chce mi się uśmiechać, tak bez powodu, do nikogo. Z trudem to powstrzymuje. Dziwne uczucie, nigdy wcześniej tak nie było. Wieczorem płacze sama z siebie. Oczy same zachodzą łzami. Nie wiem, co się ostatnio dzieje, ale przeraża mnie to.
Miało być o szkole, więc tak będzie. :)
Przed pójściem do gimnazjum, w wakacje pamiętam, jak bardzo jarałyśmy sie z Magdą tym, że już będziemy takie 'dorosłe', będziemy w takiej szkole i w ogóle tak wszystkim. Wtedy nie spodziewałam się, co sie ze mną stanie. Nie miałam pojęcia, że będe taka wysoka, taka gruba, że fotografia tak mnie wciągnie, a taniec sobie odpuszczę. Przez te nie całe 3 lata zmieniło się wszystko. Grono bliższych znajomych w pewnym stopniu, styl, zainteresowania, rodzaj muzyki, ulubiony kolor. W pierwszej klasie zadawałam się w sumie z tymi 'dobrze uczącymi się' dziewczynami. Reszta była, ale jakoś nie tak blisko, chyba. Pamiętam naszą pierwszą zieloną szkołę, fajnie wtedy było, byliśmy takimi dziećmi. W drugiej klasie na początku było bez zmian. Później dopiero zaprzyjaźniłyśmy się z Karo i nie wyobrażam sobie, jak wyglądałoby moje życie, gdyby to się nie stało. Byłabym jakimś kujonem, noł lajfem i ch. wie czym jeszcze. To była chyba jedna z lepszych rzeczy, która w tej szkole mnie spotkała. Kolegowałam się ze wszystkimi, a raczej starałam się. W marcu odeszłam z czarnych do fd. Wtedy myślałam, że to dobra decyzja, ale teraz wydaje mi się, że jednak taka nie była. Poznałam tam kilka osób, ale tak na prawdę to więcej chyba miałam z tym problemów niż jakiejkolwiek przyjemności, chyba, że na początku, kiedy wszystko było nowe i fajnie zapowiadające się. O tak, cieszyłam sie bardzo jak to tam jest lepiej, fajniej i w ogóle 'o boże', ale to minęło i było jak wcześniej. Później kolejna zielona szkoła, dobra integracja i ogólnie to wtedy trzymałam się z Karo i jej przyjaciółkami. Jakoś było. Później wakacje, konsekwencje wcześniejszego głupiego wyboru, czyli wyjazd na obóz z fd. NIGDY WIĘCEJ. tak beznadziejna atmosfera, każdy lepszy od każdego, brak jakieś organizacji, nie, to nie dla mnie. Pamiętam obozy z czarnymi, kiedy 'trzymaliśmy się razem' bo nie wiem czy też do tego należałam, ale załóżmy, ze chociaż po części, 'byliśmy' my i reszta obozu, która się nie liczyła, to było fajne. na prawdę. chyba się lubiliśmy, albo chociaż stwarzaliśmy takie pozory przy sobie i było dobrze. Początek trzeciej klasy, praktycznie od początku dodatkowe zajęcia do egzaminów, które chyba tak na prawdę znacząco nie pomogły, zależy też jak dla kogo. Dodatkowo przygotowywanie do bierzmowania, troche męczące, ale daliśmy rade. Egzaminy, które nie były jakieś trudne, a ja oczywiście zawaliłam.Teraz przygotowania do balu i już w poniedziałek ostatnia w tej szkole zielona szkoła. Będzie mi brakować tych ludzi, bo mimo tego, że nie jesteśmy jakoś zgrani to jest śmiesznie, zawsze. Te 3 lata minęły tak bardzo szybko. Zdecydowanie zbyt szybko. Jeszcze tyle rzeczy, które można by tu zrobić, tyle wszystkiego. Będę tęsknić za tą szkołą, mimo tego, że nie lubię niektórych nauczycieli, czy uczniów to i tak było mi tu dobrze.
Tak troche w dużym skrócie, ale nie ma, co się więcej rozpisywać. Ta szkoła to był dobry wybór, poznałam tu wielu zajebistych ludzi, których będę pamiętać w przyszłości i nawet jeśli oni zapomną to i tak będe ich miło wspominać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz