Patrzymy na siebie nawzajem, myślimy i oceniamy, mimowolnie czasem, z przyzwyczajenia. Każdy każdego mierzymy się wzrokiem, bez zastanowienia. Tak bardzo często w tym mylimy się w tej ocenie. A gdyby tak czasem zastanowić się, co siedzi w tych ludziach, w ich małych główkach, w ich przeszłości. Każdego ukształtowały różne zdarzenia z przeszłości i nasze zachowania obecne mają swoje źródła. Ile ktoś złego przeszedł, a wyszedł na prostą, albo ile dobra spotkało kogoś, a teraz zszedł na złą drogę. Kto maskuje smutek, zakrywa łzy uśmiechem, kto nie ma siły go ukrywać, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ktoś mógł przeżyć jakąś tragedię albo cierpi na jakąś poważną chorobę. Tak niewiele trzeba, żeby skrzywdzić kogoś spojrzeniem chociażby, boli troche, że jest się ocenianym przez pryzmat tego, co widać i chociaż to tak normalne i codzienne to ja tego nie zrozumiem, pomimo tego, że sama przecież tak robię.
Chciałabym nie myśleć, a poza tym jestem najbardziej fałszywą osobą jaką znam. jakie to idiotyczne, nie wiem na prawde dlaczego to pisze..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz